O Prof. Liwowskim (twórczość z przymrużeniem oka ;)

Andrzej Sikorski

Wierszyk na Jubileusz 70-lecia Bolka Liwowskiego

BL

Drogi Bolku,
Jest w Polsce święto, które sądzę,
Wymyślił jakiś faryzeusz
A zwie się krótko – życia jubileusz.
W dniu tym, ludzie, jak „szalone owce” – nie krowy – biegają w tym celu
By złowić Jubilata, posadzić w fotelu.
Po czym, prawiąc Mu komplementy,
Dawać w ucho prztyki,
Później, gdy to się uda, wsadzić do lektyki,
Nosić, bujać w karafce, śpiewać i głosić peany,
Niech żyje nam, niech żyje, Jubilat Kochany.
By w końcu Jubilat znużony wyrwał się
I uciekł do domu, do Żony.
Dziś jest właśnie Bolku takie Twoje – lecie
Bo obchodzisz tu wśród nas swoje
SIEDEMDZIESIĘCIOLECIE

***

Fakt, który chłopa cholernie zniesmacza – jest ten,
Że w poconradowską „smugę cienia” wkracza.
Różne są na to reakcje chłopskiej braci,
Niejeden ze strachu o swe dalsze życie,
Cały wigor traci.
Inny – jak narowisty koń – szybko się ochwaci.
Jeszcze inny, zjeżdża po pochyłej równi
Prosto do zgorzknienia i rozpaczy studni.
Drugi, zaczyna od tej pory stąpać po ziemi ostrożnie i równo,
Bo nie chce za szybko, wpaść w starości gówno.
Inni znów, póki mogą, rzucają się w szaleństw objęcia
I od dziewczęcia pędzą do dziewczęcia.
Jeszcze inni, na odwrót, stosują samo oszczędzanie
I żyją w celibacie – nawet, gdy im stanie.
Tobie natomiast Bolku chciałbym dziś w prezencie
– dać wierszyk, który, jak to wierszyk
Czasami, przyda się na swoistym życiowym zakręcie.
Będzie on z racji tej, że siedzi tu nasz Szef
Także już doświadczony chłop – paropunktową analizą SWOT.

***

Jakie są, Twoje, w naszych oczach silne strony
Nasz Kochany Bolku?
– po pierwsze to, że nie chowasz swych poglądów w worku,
– po drugie, żeś jest przy tym naszym sercom – drogi,
– po trzecie, że nie schodzisz z raz obranej drogi,
– po czwarte, że zawsze śpieszysz z pomocą, Tym co o to proszą,
– po piąte, że nie jesteś z tych, co się panoszą,
– po szóste, że bardziej cenisz mądrość, niźli epolety,
– po siódme, że się nie dajesz zjeść w kaszy, na wetty
– po ósme, że chodzisz, choć Ci nogi pogruchocą,
– po dziewiąte, że jak tańczysz, to tańczysz ochoczo,
– po dziesiąte, że jesteś suchy, gdy inni się ze strachu w kroku moczą,
– po jedenaste, że są tacy, co mimo tytułów, do pięt Ci nie doskoczą,
– po dwunaste, że nigdy z etyką nie jesteś na bakier, gdy inni ją traktują jak do dupy papier.
Co by tu jeszcze dorzucić do tych zalet wora,
Ach wady, ich lista także jest dość spora:
– po pierwsze – najwyższe władze omijasz z daleka, bo nie lubisz, gdy ktoś za głośno i fałszywie szczeka
– po drugie – nie podkładasz świni, mimo, że Ci nie jeden w tym względzie zawini,
– po trzecie, szóstą swa zaletą zaraziłeś, stary lisie nie tylko mnie, ale także Krysię,
– po czwarte kupiłeś samochód marki tej co nasz drogi Szef, a to co najmniej jednemu z nas psuje po prostu krew,
– po piąte, masz cechy sadysty – pytasz z pół dnia studenta, mimo, że umysł jego jest od wiedzy czysty,
– po szóste – analiza przez Ciebie zrobiona, zawsze dzieli włos na dużą liczbę części – nawet ten z ogona,
Po siódme ……
Dość może już tej wyliczanki.
Widać, że żadne z nas nie może z Tobą stawać w szranki.

***

Kochany Bolku, w dzień jubileuszu,
Bądź łaskaw na życzenia nasze nadstawić Swych uszu:
Życzymy Ci by dalsze życia Twego oby jak najdłuższe chwile,
Były dla Ciebie z nami – wciąż, jak dotąd – miłe.
I niech prawda ze znanej piosenki,
Świeci nad Tobą jak słońce.
Że życie, tak naprawdę, zaczyna się po siedemdziesiątce!
Żyj drogi Bolku, najpierw, jak mawiał Zagłoba do dwóch siekier (77),
Potem do strucelek (88).
A potem, jeszcze długich latek szereg.
I wtedy, gdy Cię po iluś tam latach,
Dopadnie kostucha,
Mimo, że ona z kosą – nie zatracaj ducha.
Wystaw szyję odważnie, a gdy to babsko odleci,
Łyknij „byczej krwi” – ona na powrót Cię wskrzesi.